Nawilżać, czy oszczędzić na nawilżaczu? - oto jest pytanie

Napisany: wrz 7, 2020

Kategorie Gitary

Author: Adam Olesiak

Odpowiedź na to pytanie jest niezwykle prosta i zadowoli zarówno tych, co za wszelką cenę chcą oszczędzić jak i tych, którzy wydadzą każde pieniądze, byle utrzymać swoją gitarę w dobrym stanie. Brzmi ona: nawilżać! Skąd ta pewność, zdecydowanie i element słabo skrywanej frustracji w tej odpowiedzi? Bez wątpienia z miłości do gitar. Zanim jednak dojdziemy do sedna, zacznijmy od podstaw.


Podstawy

Wilgotność powietrza to ilość wody w postaci pary unoszącej się w powietrzu. Może być ona względna i bezwzględna. Która z tych wielkości interesuje (a przynajmniej powinna!) nas, wielbicieli gitar? Oczywiście ta, wyrażana w procentach, czyli względna. Mówi nam ona jaka część maksymalnej pojemności powietrza względem pary wodnej jest już zapełniona. Innymi słowy, jeżeli wilgotność względna wynosi 50%, to znaczy, że jeszcze dwa razy więcej pary wodnej zmieści się w danej objętości powietrza, zanim para ta, zacznie się skraplać. Powiecie jednak, że skoro wilgotności nie widać, to po co się nią przejmować (podobnie jak sprawa się ma z kaloriami – po co diety?). Otóż wilgotność wpływa na nas i nasze otoczenie, chociaż nawet tego nie zauważamy. Dowody? Uczucie słabości w parne, lipcowe przedpołudnie? - duża wilgotność. Suche, zachrypnięte gardło zimą w mocno ogrzewanych pomieszczeniach? - niska wilgotność. Nie jest to oczywiście dawanie kolejnych powodów do naszego typowego polskiego narzekania na pogodę, ale próba uświadomienia, że jeżeli wilgotność powietrza wpływa na nas, wpływa także na nasze gitary.


No dobra, ale jak wpływa?

Odpowiedź jest tyleż satysfakcjonująca, ile enigmatyczna: to zależy (nie satysfakcjonuje, co nie?). Od czego więc zależy? Tak, zgadliście, od wilgotności względnej. Według doświadczenia ekspertów optymalny poziom tejże, rozciąga się pomiędzy 40 a 50%. Optymalny oczywiście dla gitar. To właśnie w takich warunkach nasz instrument będzie miał idealny charakter brzmieniowy, osiągnie maksimum swoich możliwości jeżeli chodzi o głośność, a także zachowa swoją integralność, czyli mówiąc prosto: nie sprowokujemy jej do naruszenia konstrukcji. Co jednak, gdy wilgotność zacznie spadać? 40, 30, 20, 10… Nie trzeba do tego pustyni, wystarczy wspomniana wcześniej sroga zima i nasze rozgrzane do czerwoności kaloryfery. Jak w takich warunkach zachowuje się drewno? Porównanie może tutaj być bardzo proste, chociażby do naszych dłoni. Komórki drewna, które buduje naszą gitarę są w zasadzie już martwe i składają się z samej ściany, podobnie martwe są komórki naszego naskórka. Jak więc zachowuje się przesuszony naskórek na naszych dłoniach? Pęka. To samo stać się może z drewnem gitary – może pęknąć. Nie dzieje się to jednak zawsze… Ale, ale… Nie rozsiadajmy się wygodnie w fotelach, licząc na łut szczęścia i ignorując sprawy wilgotności, są przecież jeszcze inne uszkodzenia, które mogą dotyczyć naszych gitar. Popękany lakier, progi wystające po bokach gryfu ze swoich szczelin, brzęczenie strun – to wszystko wynik kurczącego się w niskiej wilgotności drewna. To nie wszystko (teraz dzieci zamykają oczy)! Co jeżeli gitara zacznie się rozklejać (nie, nie w sensie, że płakać, tylko dosłownie, rozklejać), co gdy top odklei się od boków z powodu stymulowanego niską wilgotnością obkurczania drewna? Naprawa takich zniszczeń może być droższa niż najdroższy nawilżacz, dlatego po co skąpić na nawilżaczu (to właśnie w złamanym sercu na widok takich zniszczeń kryje się nasza frustracja wspomniana we wstępie...)? Jest też druga strona medalu. 50, 60, 70, 80, 90… Takie wilgotności być może rzadko się zdarzają, ale weźmy pod uwagę nasze wyjazdy w ciepłe, tropikalne kraje i weźmy pod uwagę… przesadzenie z nawilżaniem. Co wtedy może się dziać? Wróćmy więc do naszego naskórkowo-dłoniowego porównania. Co dzieje się ze skórą dłoni po kąpieli? Jest ona zdecydowanie miększa, i mniej wytrzymała. Czy to porównanie ma dalej sens, jeżeli chodzi o gitary? Otóż tak, miększe drewno gitary nie opiera się w odpowiednim stopniu naprężeniu strun, przez co zdecydowanie traci ona swoje właściwości brzmieniowe. Co w ekstremalnych sytuacjach? Oczywiście może też dojść do utraty właściwości przez klej, poza tym wilgotne drewno to idealna pożywka dla grzybów i szkodników. Wierzymy jednak, że jeżeli ktoś kupuje gitarę, nie posunie się aż tak daleko :)

Co robić, jak żyć?

Odpowiedź jest prosta i w sumie wyrażona została we wstępie: nawilżać! Dotyczy ona oczywiście naszych warunków klimatycznych i częstszego jednak problemu niedostatku wilgoci. Właściwa i szersza odpowiedź brzmiała by zatem: nawilżać, kiedy sucho, osuszać, kiedy zbyt wilgotno. Jakkolwiek polizany palec wskazujący określa nam kierunek wiatru, a dłoń mamy stwierdza gorączkę na czole dziecka, tak brak nam naturalnych sygnałów, że wilgotność zaczyna ukradkiem wykraczać poza święte niemal granice 40-50%. Z pomocą przychodzi technika. Powstały specjalne urządzenia monitorujące poziom wilgotności względnej powietrza i temperaturę w jakiej znajduje się nasz instrument. Mogą być one włożone do futerału i wysyłać nam informacje za pomocą bluetooth! Nie trzeba także wspominać, że na rynku jest wiele systemów, które odpowiedzialne są za nawilżanie naszych gitar. Niektóre z nich zakładane są na otwór rezonansowy, niektóre zawieszone są na strunach lub umieszczone po prostu w naszym pokrowcu. Ok, ok. Ale co w sytuacji, gdy mamy za dużo wilgoci i nie jest to spowodowane naszą działalnością? Otóż są także specjalne systemy, które potrafią utrzymywać wilgotność powietrza na optymalnym poziomie nie zależnie od warunków. Wszystkie te urządzenia znajdziecie w TrytonMusic :)


Ale wy nie macie założonych w sklepie nawilżaczy na każdą gitarę!

Owszem nie mamy :) Ale chwileczkę, chwileczkę... Z pewnością zauważyliście, przechadzając się po naszym sklepie, że mamy w pomieszczeniach małe wyświetlacze monitorujące wilgotność powietrza i temperaturę, dbamy więc o to. Jak jednak nawilżamy? Posiadamy specjalne urządzenie nawilżające nie konkretny instrument w jego futerale, ale całe pomieszczenie, dzięki czemu cały czas dbamy o wszystkie instrumenty, które znajdują się na naszej wystawie. To właśnie dlatego nie martwimy się o to, że gitary te nie są trzymane w case’ach.


Na koniec…

Mamy nadzieję, że przekonaliśmy was, że nawilżanie jest nie tylko wyrazem dbałości o instrument, ale także oszczędności… Tak! Oszczędności czasu, nerwów i pieniędzy, które stracimy na naprawę uszkodzeń spowodowanych niewłaściwą wilgotnością powietrza. Jak zauważyliście pewnie, nie podaliśmy sposobu użytkowania konkretnych urządzeń, ale to ze względu na wiarę w wasze umiejętności. Ich obsługa jest stosunkowo prosta i o ile będziecie faktycznie z nich korzystać, o tyle spokojniej będziecie spać, wiedząc, że wasza inwestycja, którą z pewnością jest porządny instrument, znajduje się w odpowiednich warunkach i będzie wam niezawodnie służyć przez długi czas.

Zostaw komentarz

Zaloguj się